Polskie przedsiębiorstwa od dnia wstąpienia do Unii Europejskiej odnoszą znaczące sukcesy na bardzo konkurencyjnym, europejskim rynku. Przyrost obrotów polskiego handlu zagranicznego stanowi powód do dumy. Równocześnie jednak, na innych, szczególnie bardziej odległych geograficznie rynkach, gdzie polskie wyroby cieszyły się uznaną marką, jesteśmy coraz mniej widoczni. Takim „porzuconym” rynkiem są niewątpliwie Indie. Kraj, gdzie dostawy polskich maszyn i urządzeń dla energetyki, górnictwa, przemysłu spożywczego na dużą skalę, zdobyły uznanie dla polskich producentów za ich dobrą jakość, dziś jest nieobecny na liście kierunków eksportu polskiego przemysłu.
Indie to bieda, święte krowy i wspaniałe zabytki z przeszłości. To prawda, ale istnieją i inne Indie. Indie super nowoczesnych technologii (IT, biotechnologia), znakomicie zarządzanych firm podejmujących skuteczną ekspansję zagraniczną (znamy w naszym kraju jedną z nich, która dzis ma charakter koncernu wielonarodowego, ale która wyrosła z Indii i tu w dalszym ciagu ma swą główną bazę – L.N.Mittal Group, władająca polskimi hutami), czy też sprawnych firm outsourcingowych. Byc może w przyszłości kraj ten stanie sie „labolatorium świata”.
Kraj ten zmienia się i to zmienia się szybko. Do zmian potrzeba natomiast technologii, nowoczesnego wyposażenia i inwestycji. Wraz ze zmianami kraju rośnie też klasa średnia – już teraz według różnych szacunków liczy 150 – 200 mln osób, znaczna część z nich to osoby naprawdę zamożne. Te dwa czynniki generują poważny popyt, który starają się wykorzystać firmy zagraniczne, a mogą i polskie.
Kraj ten zmienia się i to zmienia się szybko. Do zmian potrzeba natomiast technologii, nowoczesnego wyposażenia i inwestycji. Wraz ze zmianami kraju rośnie też klasa średnia – już teraz według różnych szacunków liczy 150 – 200 mln osób, znaczna część z nich to osoby naprawdę zamożne. Te dwa czynniki generują poważny popyt, który starają się wykorzystać firmy zagraniczne, a mogą i polskie.
Polska jest dobrze znana w określonych środowiskach. Ktokolwiek związany z górnictwem, energetyka czy przemysłem stoczniowym dobrze wie, co to jest Polska. Cieszymy się w tych środowiskach uznaniem i opinia producentów pierwszej klasy.
Jest to nasz kapitał, który winniśmy wykorzystać, w znacznie większym zakresie niż dotychczas. W przeciwnym przypadku przejdzie on do historii, a nas zastąpią producenci z innych krajów.
Obroty handlowe Polski z Indiami przekroczyły w roku 2004, 400 mln dolarów, co oznacza znaczący wzrost w porównaniu do roku 2000, gdy wynosiły 188 milionów.
Dla obu krajów wzajemny handel stanowi jednak margines – 0,06 % ogólnych obrotów.
Indie maja znacznie większy eksport – wyniósł on w roku 2004- 306 mln, podczas gdy nasz eksport – 81 mln.
Rynek indyjski od kilku lat przeżywa okres otwarcia i liberalizacji. Kto znajdzie się na nim pierwszy, ten wygra. Konkurencja jak na razie jest jeszcze słabsza, a nasycenie i rozwój rynku mniejsze. Jest to z pewnością rynek bardzo kapryśny i trudny, ale trudności, na jakie napotkają polskie firmy będą też udziałem ich konkurencji.
Nie ma chyba branży, która przeżywałaby okres stagnacji, a potrzeby są gigantyczne. Poza sztandarowymi informatyką i biotechnologią rolnictwo, przetwórstwo płodów rolnych, energetyka, komunikacja, infrastruktura, to tylko niektóre z dziedzin rozwijające się szczególnie szybko.
|